własny_foodtruck

Zapewne każdy, kto otwiera własnego food trucka, ma na niego swój pomysł. Często food truck jest spełnieniem wizji noszonej w głowie od lat, efektem samodzielnej pracy przy adaptacji auta na potrzeby konkretnej kuchni, małym królestwem ukochanych dań.

Wydaje się, że kiedyś w food truckach stawiano na proste i pyszne dania wybranej kuchni świata, dziś niejednokrotnie mamy w nich do czynienia z kulinarnymi popisami wysokich lotów, a dania zaskakują restauracyjną formą, smakiem i ceną. Drugą decyzją, zaraz po tej, co będzie serwowane w food trucku i jak będzie wyglądało menu, jest to, gdzie stanie auto czy przyczepa. Wybór idealnej lokalizacji ma kluczowe znaczenie z biznesowego punktu widzenia. Od ilości klientów zależy w końcu rentowność małego gastronomicznego biznesu i nie ma tutaj znaczenia, czy i jak bardzo ktoś lubi gotować, jakich składników używa i czy marzył o food trucku pół życia, czy zaczął działać trochę z przypadku.

Na co postawić? Stała miejscówka? Centrum miasta? Strefa przemysłowa? Zloty i imprezy? Wyjazd na sezon do kurortu? Każda z tych opcji ma plusy i minusy i chyba nikt nie byłby w stanie powiedzieć, że sukces gwarantuje parking pod marketem albo trzydniowy zlot.

Stała miejscówka pozwala budować markę i zdobyć stałych klientów, którzy pojawią się w tym samym miejscu jutro, pojutrze, za tydzień. Miejsce w strefach przemysłowych czy pod biurowcami gwarantuje tę samą liczbę potencjalnych klientów każdego dnia. Jednak nierzadko jest to mylące – ktoś głodny w godzinach lunchu czy obiadu oczywiście może skierować swoje kroki w kierunku food trucka, ale może też zjeść kanapkę przyniesioną z domu czy otrzymać od kuriera pudełka na cały dzień od firmy cateringowej. Pracownicy nierzadko mają zapewnione posiłki regeneracyjne czy owoce i napoje w ramach promocji przyjaznej atmosfery w korporacjach. Teoretycznie więc głodni ludzie są na miejscu, ale praktycznie… food truckowe dania jedzą sporadycznie. Wszystko zależy więc od konkretnego miejsca, nastawienia ludzi do jedzenia i wydawania pieniędzy, ogólnie panującej atmosfery i gastronomicznej konkurencji. Na pewno trzeba dostosować menu do profilu firmy, pod którą staje auto czy przyczepa, a co za tym idzie-do potencjalnych klientów. Stereotypowo pozwolę sobie zestawić w tym miejscu panią pracującą w biurze, która wybierze vege sałatkę i pana pracującego fizycznie, którego zadowoli tylko burger z frytkami.

Zloty foodtrucków?

Zloty mogą wydawać się gwarantem sukcesu – w końcu na imprezie, na której stoi 8 czy 12 food trucków z różną kuchnią, masowo zjawiają się głodni jedzenia i wrażeń ludzie z całego miasta i okolic. Przychodzą po to, żeby zjeść i dobrze się bawić, mają więc pieniądze do wydania, co wydaje się mieć kluczowe znaczenie. Całej sytuacji pomaga fakt, że najlepsi organizatorzy intensywnie promują zlot – rozwieszają plakaty, zamieszczają posty w mediach społecznościowych, ogłaszają konkursy: zaproś na wydarzenie określoną liczbę osób, a dostaniesz voucher na jedzenie w wybranym food trucku. Kuszące? Tak! No i ta niesamowita atmosfera! Jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że udział w takim zlocie, zwłaszcza dobrze promowanym, to duży koszt. Niejednokrotnie, żeby zwróciły się pieniądze za wjazd na imprezę, trzeba sprzedać 100 porcji jedzenia. Dodajmy do tego koszty przejazdu, noclegu, pracowników oraz ryzyko związane z brzydką pogodą – deszcz może odstraszyć nawet największych głodomorów. Poza tym zlot z kilkoma czy kilkunastoma food truckami w jednym miejscu daje klientom duży wybór – być może postawią na inną kuchnię, niż byśmy sobie życzyli i będziemy musieli pogodzić się z tym, że to nie przed naszym autem ustawiła się kolejka głodnych ludzi. Trochę inaczej wygląda kwestia jednodniowych imprez firmowych, targów, festynów czy dyskotek, na których pojawia się jeden food truck, a organizatorzy skupiają się na zapewnieniu wszystkim dobrej zabawy i nie żądają horrendalnych kwot za wjazd czy wysokich procentów od utargu. Wspominając o konkurencji na rynku food trucków trzeba zaznaczyć, że będąc wybitnym kucharzem czy wyszkolonym sprzedawcą, warto nauczyć się delegować inne obowiązki, np. te związane z promocją i skorzystać z kompetencji i doświadczenia profesjonalistów. Agencje, takie jak LemonSolutions.pl, pomogą wyróżnić food trucka z tłumu, zaprezentować dania w taki sposób, żeby nie można było im się oprzeć, dotrzeć do klientów w przestrzeni miejskiej i wirtualnej, a więc zwiększą szansę na sukces naszego auta w konfrontacji z innymi „żarciowozami”.

Połączone strategie = droga do sukcesu

Ciekawym i opłacalnym wyjściem może być połączenie stałej miejscówki (poniedziałek – czwartek) z wyjazdami na zloty w weekendy. Za takim rozwiązaniem przemawia także to, że produkty, których nie wykorzystamy na imprezie, bo np. pogoda nie dopisze, zużyjemy w ciągu tygodnia – ograniczamy więc do minimum marnowanie jedzenia i ilość strat. Wiadomo jednak, że takie połączenie wiąże się z pełnym oddaniem pracy w food trucku i nie ma tutaj miejsca na pracę na etacie i działanie w kuchni z doskoku. Chyba że, jak w każdej innej dziedzinie, mamy na pokładzie zaufane osoby, którym możemy powierzyć opiekę nad biznesem i mieć pewność, że dania i obsługa zachowają wysoki poziom niezależnie od dnia tygodnia. W końcu do food trucka przyciągają (tylko i aż): jedzenie, ludzie i atmosfera. Gdy któregoś z tych czynników zabraknie, nic nie da zmiana parkingu, organizatora zlotu czy miasta.

Dodano 8 maja 2022 w Aktualności

Back to Top