błędy_restauratorów

Otwarcie małej restauracji czy choćby nawet punktu gastronomicznego jest zawsze dla właściciela wielkim wydarzeniem, jednak życie często pokazuje jak szybko początkowy zapał i wiara w powodzenie inwestycji zmienia się w wielu przypadkach w  rozczarowanie, a wielkie otwarcie w wielką klapę. Lokal zamiast przynosić intratne zyski wieje pustką, jak domino sypią się wszystkie elementy układanki, która miała stworzyć wymarzone miejsce.

Dzieje porażek nieopierzonych restauratorów są w gruncie rzeczy bardzo podobne. Ich historie można by zamknąć w paru punktach, które kreślą rodzaje błędnego myślenia popełnianego na początku powoływania do życia inwestycji. Skutki błędów dają o sobie znać bardzo szybko i nieodwołalnie oznaczają kłopoty dla właściciela, który na własnej skórze odczuje, że branża gastronomiczna nie wybacza źle dobranej strategii.

Romantyczna wizja

Ciągle pokutujący pogląd, że prowadzenie tak zwanej knajpy jest łatwym biznesem sprowadziło już wielu na manowce. Z umiejętności, choćby najlepszej, dobrego gotowania w domu nie wynika jeszcze, że ktoś może zostać restauratorem.

Otwarcie  lokalu bez solidnego biznes planu, bez wiedzy i pojęcia o gastronomii czy nawet o finansach było przyczyną niejednej sromotnej porażki. Niczym nieuzasadniony optymizm, że „mnie się uda” jest często początkiem wszystkich problemów.

Odniesienie sukcesu w tej branży da się przełożyć na drobiazgowe planowanie i udzielenie  sobie odpowiedzi na podstawowe pytania: Do kogo skierowana ma być moja oferta? Jakie są wymagania tej grupy tak pod względem samego menu, jak i wyglądu lokalu? Trzeba pamiętać, że restauracja to nie tylko jedzenie, to także przestrzeń spotkań, atmosfera, którą tworzą zarówno goście i personel.

Samowystarczalność nieistniejąca

Kolejne zjawisko, które jest prostą drogą do bankructwa wynika często z źle pojętej oszczędności. Występowanie w roli kucharza, managera i kelnera jednocześnie prowadzi w najlepszym wypadku do szybkiego wypalenia. Najczęściej ma jednak daleko bardziej opłakane skutki, bo przekłada się po prostu na  marną jakość widoczną na każdym etapie funkcjonowania lokalu. Błędy w sztuce gotowania, chaos organizacyjny czy dłużyzna w oczekiwaniu na zamówienie z daleka pachną nadchodzącą katastrofą. Już nawet mała restauracja czy bar powinna umiejętnie rozdzielać poszczególne role, a posiadanie dobrego kucharza to absolutne minimum.

Sieć

Obecność w sieci dawno przestała być wyborem, to absolutna konieczność warunkująca powodzenie  niemalże każdego biznesu.  W przypadku branży gastronomicznej zasada ta zdaje się obowiązywać w dwójnasób. Żadna inna działalność nie jest tak czuła na relacje z klientem, którego lojalność jest weryfikowana day by day.

Media społecznościowe są stworzone do podtrzymywania kontaktu, do ciągłej interakcji. Nawet miejsca o bardzo lokalnym charakterze mają szanse na stworzenie swojej społeczności, którą można aktywizować dobrymi postami. Oczywiście Internet i media społecznościowe, aby nadawać odpowiedni ton, muszą być profesjonalnie prowadzone. Niefortunne zdjęcia, brak komunikacyjnej ciągłości i konsekwencji mogą przynieść odwrotny skutek, dlatego powierzenie tej roli komuś przypadkowemu może kosztować więcej niż profesjonalna opieka specjalistów. Dlatego już na starcie warto pomyśleć o właściwej strategii komunikacyjnej. Eksperci od wszystkiego są zwykle do niczego, a źle działająca strona internetowa, nieudolny język komunikacji w postach i grafika rodem ze szkoły podstawowej mogą nieodwołalnie pogrzebać szanse na zaistnienie naszego lokalu  tak w sieci, jak i w rzeczywistości, ponieważ te dwie sfery stanowią dziś nieodłączną całość.

Istnieje stare powiedzenie, że uczymy się na błędach. Wszystko prawda, pytanie jednak, ile nas to będzie kosztować. Warto unikać posunięć, które wystawią nam później słony rachunek. Bycie restauratorem to olbrzymie wyzwanie, które tylko może przynieść olbrzymią satysfakcję, gdy podejdziemy do niego w profesjonalny sposób.

Dodano 11 maja 2022 w Aktualności

Back to Top